Przewodnik był bardzo entuzjastyczny, jechał płynnie i nie przekraczał prędkości, przestrzegał przepisów drogowych i odpowiadał na wszystkie pytania. Szkoda tylko, że pora roku, w której przyjechaliśmy, nie była najlepsza – drzewa były nagie, w Furano nie było kwiatów, a na Wzgórzu Wieku leżał tylko topniejący śnieg. To jedyna rzecz, która była godna pożałowania.