Spędziłem wspaniały i satysfakcjonujący dzień. Powiedziano mi, że byłem drugą osobą z Japonii, która wzięła udział w tej wycieczce.
Rano Somya, nauczycielka gotowania, odebrała mnie z hotelu i pojechaliśmy na targ. Na targu dowiedzieliśmy się o składnikach często używanych w kuchni tajskiej. Można tam było również kupić śniadanie. Po przybyciu do Casa de Mango poczęstowano nas herbatą powitalną. Oprowadzono nas po ogrodzie, gdzie zebraliśmy zioła, przyprawy i warzywa do koszyka. Podczas lekcji gotowania można było wybrać niektóre dania, a kiedy powiedziałem, że nie jestem przyzwyczajony do ostrych potraw, menu zostało dostosowane. Przygotowaliśmy pięć dań w higienicznych warunkach i z przyjemnością zjedliśmy je, rozmawiając z innymi uczestnikami wycieczki i Somyą. Dostępna była również woda i kawa po posiłku. Jeśli nie mogłem wszystkiego zjeść, mogłem zabrać resztę na wynos. Po obiedzie bardzo przyjemnie było zdrzemnąć się w hamaku w ogrodzie.
Sanktuarium Słoni sprawiało wrażenie miejsca, gdzie słonie mogą być tak wolne, jak to tylko możliwe. Najpierw dano nam ubrania na zmianę, które założyliśmy w toalecie. Po wysłuchaniu informacji o słoniach i zasadach bezpieczeństwa (nie stawać bezpośrednio za słoniem, nie stawać przed jego twarzą, gdy je łodygi kukurydzy, nie dotykać na siłę jego twarzy, jak podawać przekąski, że starsze słonie są bardziej oswojone niż młode itp.) każdy z nas wziął torbę z przekąskami (trzcina cukrowa) i przenieśliśmy się do obszaru wzdłuż rzeki. Podawaliśmy przekąski, postępując zgodnie z instrukcjami mahoutów (opiekunów słoni). Robili nam również zdjęcia i filmy. Następnie podążaliśmy za mahoutami i podawaliśmy przekąski słoniom w obszarze leśnym, obserwując je. Zrobiliśmy sobie przerwę i dostaliśmy zimną wodę. Następnie pomogliśmy słoniom w kąpieli (opcjonalnie, w zależności od nastroju słonia). Na koniec podano Khao Soi, arbuza i ananasa (w stylu „jedz ile chcesz”).
Co zabrać: spray na komary, kurtkę (klimatyzacja w vanie działa), sandały i ręcznik (jeśli chcesz pomóc w kąpieli słoni).