Pełna ocena dla przewodnika Sun Penga, który doskonale znał Kumamoto, opisał cechy każdej atrakcji. Szczerze mówiąc, mały pociąg nie jest wart swojej ceny, 2300 jenów za osobę to tylko widok na góry, nie tak piękny jak pociąg Miyazakiego, którym jechałem w Hakone w Tokio. To szkoda, że dziś nie można było pływać łódką w wąwozie Takachiho, widoki są ładne, ale nieco gorsze niż Błękitne Stawy na Hokkaido. Jedyna negatywna uwaga dla przewodnika dotyczy tego, że kazał nam iść do świątyni Takachiho ⛩️. Samo pójście tam nie jest problemem, ale droga jest naprawdę trudna, więc trzeba być przygotowanym. Jednak w drodze powrotnej na parking przewodnik powiedział, żeby iść za Google Maps do trzeciego parkingu, co byłoby katastrofą! Koniecznie trzeba wrócić na to zbocze i stamtąd prosto na trzeci parking. Na tym zboczu, idąc do świątyni, jest rozwidlenie, na które trzeba zwrócić uwagę – jest tam znak wskazujący kierunek na trzeci parking, stamtąd to tylko 300 metrów. Absolutnie nie idźcie za mapą! My, duża grupa ludzi, szliśmy za mapą, na szczęście ja widziałem znak, kiedy przyjeżdżałem, inaczej nie znaleźlibyśmy drogi powrotnej! Serowe bułeczki polecane przez przewodnika były w porządku, ptysie też, w środku było lody. Nie wiem nic o letniej herbacie specjalnej, bo jej nie piłem. Sashimi z koniny i grill były w porządku, ale nie miejcie zbyt dużych oczekiwań, w porównaniu do grillowanej wołowiny to trochę gorzej. Dalej, przewodnik polecił breloczki w Kusasenri, ale ich nie kupiłem, kremu z oleju końskiego też nie, ale kupiłem magnes na lodówkę. Zielony dom jest trochę trudny do znalezienia, trzeba go uważnie szukać. Burgera wołowego już nie było. Jedyną rzeczą, którą moim zdaniem warto polecić, a której przewodnik nie polecił, są lody. Jeśli tam pojedziecie, pamiętajcie, żeby zjeść lody w muzeum! Aha, muszę jeszcze dodać, że czas w Kusasenri jest naprawdę krótki. Wejście na punkt widokowy i zejście, a potem jeszcze jedzenie i zakupy, może być dość pośpieszne. Przygotujcie się na to, że zjecie tylko lody! Magnes na lodówkę jest uroczy i wart kupienia za 800 jenów! Na koniec, ramen Tenkaiten był trochę niedobry, twardy makaron i bardzo słony, nie tak dobry jak Ippudo w Osace, haha. Ippudo też jest słony (podobno ramen podaje się do piwa). Smażony ryż z osmantusem: smakuje jak coś, co można dostać w każdej chińskiej restauracji, nie ma potrzeby próbować tego specjalnie w Japonii, haha! Ogólnie rzecz biorąc, ta wycieczka zorganizowana była całkiem dobra, tylko czas był trochę napięty, oczywiście dlatego, że było wiele miejsc do odwiedzenia i nie była to wycieczka indywidualna, haha! Następnym razem, jeśli będzie okazja, znowu pojadę z grupą!