Naszym przewodnikiem była Tola. Myślę, że w sumie było nas około 18 osób. Byłem jedynym Japończykiem, reszta to głównie osoby z krajów anglojęzycznych lub płynnie mówiące po angielsku. Trochę znam angielski, ale pomyślałem, że dla kogoś, kto nie czuje się pewnie, może to być trochę trudne. Wszystkie wyjaśnienia były oczywiście po angielsku, a kiedy zapytano, czy ktoś z uczestników indywidualnych chce popłynąć łodzią przez namorzyny, i nie podniósłbym ręki, to pewnie bym nie popłynął. Była jeszcze jedna osoba, która chciała popłynąć, więc popłynęliśmy we dwójkę. Podobno kosztuje to 11 dolarów za dwie osoby. Tylko cztery osoby z naszej grupy popłynęły łodzią, ale cieszę się, że to zrobiliśmy. Na początku myślałem, że może nie było warto, bo płynęliśmy tylko przez namorzyny, ale najlepsze było to, że podpłynęliśmy blisko miejsc, gdzie mieszkają ludzie żyjący na wodzie. Wcześniej trochę spacerowaliśmy po mieście, ale było to szybkie zwiedzanie w grupie, więc czułem niedosyt. Dlatego dobrze, że mogliśmy podpłynąć łodzią. Osoby, które nie popłynęły łodzią, podobno siedziały i czekały przed tym samym sklepem przez około 30 minut, kiedy my byliśmy na łodzi. Przewodnik Tola świetnie opowiadała, a ja dowiedziałem się wielu nowych rzeczy, więc było super. Zapytała też, czy chcemy, żeby zrobiła nam zdjęcia. Dziękuję bardzo :)