W tej podróży byłyśmy trzy dziewczyny i początkowo trochę martwiłyśmy się o bezpieczeństwo, ale kierowca przez całą drogę robił zdjęcia (nie wiem, czy to było raportowanie?). Był bardzo entuzjastyczny, a mimo bariery językowej, używał aplikacji do tłumaczenia, aby się z nami komunikować i pytać o plan podróży. Pierwszym punktem była Świątynia Tygrysiej Jaskini. Można było wybrać wspinaczkę po bardzo długich schodach lub zapłacić za kolejkę linową. Jako leniuchy, wybrałyśmy kolejkę linową. Kierowca dał nam czterdzieści minut, a my robiłyśmy zdjęcia i doświadczyłyśmy ręcznie spłukiwanej toalety (przynajmniej była czysta). Drugie miejsce, kawiarnia Mina, miała pyszne napoje i pizzę! Ale ponieważ kierowca powiedział nam, że są dwa pociągi o 13:30 i 16:00, a nie chciałyśmy tracić zbyt wiele czasu, skróciłyśmy pobyt w kawiarni i opuściłyśmy ją o 11:30 (chociaż widoki i jedzenie były naprawdę godne polecenia 👍). Pojechałyśmy prosto na most, zrobiłyśmy zdjęcia, a potem udałyśmy się na główną atrakcję – przejażdżkę Koleją Śmierci. Kierowca powiedział nam, gdzie wysiąść i zapłaciłyśmy 100 bahtów za osobę w pociągu. Sugeruję, aby usiąść po stronie, z której się wsiada, aby podziwiać lepsze widoki, w przeciwnym razie po lewej stronie widać tylko zarośla. W starożytnym mieście Mueang Sing, jeśli chce się coś kupić, trzeba najpierw wymienić pieniądze na starożytne monety w kantorze obok głównej bramy. Uważajcie na duże gady! W końcu, po prawie trzech lub czterech godzinach jazdy, wróciłyśmy do Bangkoku. Pierwotnie miałyśmy skończyć o 20:00, ale wróciłyśmy o 18:01. Na koniec zapytałyśmy kierowcę, czy mógłby nas podwieźć do centrum handlowego na zakupy.🤣