Wzięliśmy udział w jednodniowej wycieczce z przewodniczką Emmą, która miała świetne poczucie humoru. W autobusie byli Japończycy, Chińczycy i Filipińczycy, a ona powtarzała wszystko trzy razy, co świadczy o jej ogromnej cierpliwości. Załączam zdjęcie Emmy idącej w śniegu. Farma Biei była najlepszym punktem wycieczki, jeździliśmy na skuterach śnieżnych. Sugeruję, aby każdy miał swój skuter, to byłoby jeszcze fajniejsze, ale tym razem osoby z przodu jechały zbyt wolno i nie udało mi się poczuć dreszczyku prędkości TT. Koniecznie spróbujcie mleka i lodów z Biei, są przepyszne! Pamiętajcie jednak, że w autobusie nie wolno jeść lodów, a jeśli macie posiłek w ramach wycieczki, prawdopodobnie nie zdążycie zjeść lodów do końca. Jedynym minusem jednodniowej wycieczki było to, że musieliśmy opuścić zoo w Asahikawie, zanim zdążyliśmy zobaczyć wszystkie zwierzęta. Taras Ningle Terrace był mokry i trochę brudny z powodu topniejącego śniegu, a bez zapalonych świateł nie było tam nic ciekawego do oglądania. Chyba powinniśmy byli spędzić więcej czasu w zoo, haha. Jeśli nie jest jeszcze ciemno, nie interesuje Was sztuka i rzemiosło, a przez cały dzień nie jedliście porządnie, to polecam zjeść obiad bezpośrednio w restauracji przy ośrodku narciarskim Prince, zamiast wchodzić na Taras Ningle Terrace, ponieważ restauracja zamyka się o 15:30.