Niestety, w tym parku do końca marca, a nawet do połowy kwietnia, trwa sezon owocowy, więc orangutany nie przychodzą do miejsca karmienia. Przewodnik, pan Mas Daud, zaproponował mi jednak alternatywę – inny park dzikiej przyrody, również około godziny drogi od Kuching. Tamtejsze zwierzęta przebywają jednak w zagrodach, ponieważ jest to ośrodek ratunkowy, a każde zwierzę miało niełatwą przeszłość. Mimo to, podczas około godzinnego spaceru po parku, zobaczyłem bardzo wiele. Przewodnik był po prostu rewelacyjny, wiele wyjaśniał, a kiedy dowiedział się, że interesują mnie również małe zwierzęta, zatrzymywał się wszędzie i pokazywał mi takie, których jako turysta w ogóle bym nie zauważył. Podsumowując, była to idealna popołudniowa wycieczka, którą gorąco polecam.